/*

Tłusty przyjaciel

*/

Od lat 70‘ aż do teraz, tłuszcze nasycone zbierają niezasłużoną burę za przyczynianie się do otyłości i zwiększania częstości zachorowań na miażdżycę, ostre zespoły wieńcowe itp. itd.

saladNa początek trochę faktów. Czym są tłuszcze?

Tłuszcze to makroskładnik najbogatszy w kilokalorie (aż 9kcal na 1g, w porównaniu do 4,5kcal/1g węglowodany i ~3,7kcal/g białka), więc wytłumaczenie zdawało się proste: zjesz 50g węgli – 225kcal, 50g tłuszczy – 450kcal. Wydaje się, więc to takie oczywiste – jesz więcej tłuszczy – jesteś tłustszy! „Tłuszcze są niezdrowe!“ Tłuste mięso, masło, golonki czy inne stejki… wszyscy wyobrażamy sobie jakby to one powodowały miażdżycę, same zapychając tętnice. Ten artykuł może zupełnie zmienić wasz pogląd na sprawę, może być wam nawet trudno w to uwierzyć – i nie dziwię się, bo byliśmy karmieni takimi informacjami, ale…Jedzenie mniejszej ilości tłuszczu zrobiło z nas… tłuściochów!

Wszystko zaczęło się od pewnego badania

Ancel Keys, fizjolog z Minnesoty, stworzył tzw. The seven countries study – Badanie naukowe trwające ponad 15 lat, które rzekomo miało znaleźć korelacje pomiędzy konsumowaną ilością tłuszczów nasyconych, a ryzykiem zapadnięcia na choroby serca.
fats-1

Mogłoby się zdawać, że pan Ancel miał rację. Według powyższego wykresu:
-Japończycy spożywali najmniej kalorii z tłuszczów i najrzadziej chorowali na choroby serca
Amerykanie spożywali ich najwięcej i chorowali najczęściej

Cóż… jak tu się nie zgodzić. Problem w tym, że do tych badań wybrano tylko dane z 7 krajów, spośród dostępnych 21. Gdyby wziąć pod uwagę wszystkie, na wykresie WSZĘDZIE byłby czarne kropeczki. Oznaczałoby to nic innego jak brak korelacji. Chodzi o to, że wyniki byłyby na tyle rozstrzelone (Szerokie), że z badania nie można by wyciągnąć jednoznacznych wniosków.

 

Ilustracja 1: Wykres zależności częstości występowania śmierci z powodu przewlekłej choroby serca od procentu spożywanych kalorii z tłuszczy

Meksykanie i Finowie przyjmowali podobną ilość kalorii w postaci tłuszczów, jednak częstotliwość zachorowań na choroby serca była 24x większa w Meksyku. 

Niestety jakiekolwiek nieprawidłowości w tym badaniu nigdy nie zostały ujawnione szerszej publiczności, a wszelkie próby były skrzętnie zamiatane pod dywan (pozdrawiamy zwolenników teorii spiskowych:)) Tak było aż do lat 90′, w których to prawda zaczęła wychodzić na jaw. Naukowcom zajęło jednak kolejne 10 lat potwierdzenie tego czego się spodziewano. W 2009 i 2010 roku opublikowano kilka badań które skutecznie zaprzeczyły hipotezie postawionej przez Ancela niemal pół wieku wcześniej. Praca przeglądowa z American Journal of Clinical Nutrition analizując 21 badań na grupie ludzi łącznie ponad 350,000 NIE znalazła korelacji między spożywaniem nasyconych tłuszczów a chorobami serca!

Pod wpływem badań Keysa i szeregu kolejnych badań opartych na złych wnioskach na rynek wprowadzono „zdrowe” jedzenie 0% tłuszczu – „LOW FAT”. I tak masło zamieniono na margarynę, smalec na olej rzepakowy, spadła sprzedaż czerwonego mięsa. Piękny czas dla przedsiębiorców którzy mogli używać w jedzeniu tańszych olejów i w dodatku byli tym samym FIT i mieli wsparcie rządu. Nalepki „0% fat” nagle robiły z czipsów, bylejakiego chleba, piwa light coś, co jest „ZDROWE”.

Niestety mity związane ze szkodliwością takiego odżywiania przetrwały aż do dziś. Dzisiejsza „zdrowa” dieta, obfituje w ogromne ilości węglowodanów i PUF (od PUFA – polyunsaturated fatty acids – wielonienasycone kwasy tłuszczowe). Taka dieta robi z nas cukrzyków (obecnie 2,6 miliona osób w Polsce) i tłuściochów (odsetek osób z nadwagą to 50% kobiet i 62% mężczyzn; aż 29 procent 11-latków ma nadwagę, a wśród 13-latków na otyłość cierpi co czwarty z nich.) A na dodatek ma swój ogromny udział w chorobie degeneracyjnej jaką jest MIAŻDŻYCA.

Żeby nie być gołosłownym…

Życie nie znosi próżni i tak w większości państw zachodnich „dziurę kaloryczną” pozostałą  po nasyconych kwasach tłuszczowych wypełniono lekkostrawnymi węglowodanami o wysokim indeksie glikemicznym.

fats-2

Ilustracja 2: Wykres ilustrujący zależność stopnia nadwagi w % społeczeństwa (USA) od spożycia węglowodanów w gramach na dzień w czasie

Tłuszcze charakteryzują się tym, że są o wiele bardziej wypełniające (zabijają głód na dłużej) niż węglowodany. W związku z tym, pozostała po nich dziura jest najczęściej wypełniania aż nadto cukrami. Te z kolei powodują większy wyrzut insuliny co skutkuje nieprzyjemnymi okresami niskiego poziomu glukozy we krwi (każdy ich doświadczył), które po pierwsze sprawiają, że jesteśmy głodni wtedy kiedy nie powinniśmy być, a po drugie mają właściwości „uzależniające” – sprawiają, że chcemy jeść więcej i więcej.

Co ważniejsze, przewlekle zwiększony poziom insuliny i cukru we krwi powoduje, że z komórek zaczynają znikać receptory dla insuliny – rozwija się tzw. Insulinooporność, co oznacza, że wykształcamy sobie CUKRZYCĘ, a duża część cukrów zamiast być zużywana do otrzymywania energii jest przekształcana w tłuszcz (zarówno ten na brzuchu jak i triglicerydy we krwi). Choć tłusty brzuszek ma swoją działkę w powodowaniu chorób serca, ważniejsze są triglicerydy.

Osoby z podwyższonym poziomem triglicerydów i niskim cholesterolem HDL we krwi mają sześciokrotnie zwiększone ryzyko wystąpienia zawału serca.

Właściwie wychodzi na to, że wytyczne żywieniowe zamiast zapobiegać chorobom cywilizacyjnym tylko pogorszyły sprawę.

Ale to nie wszystko…

Kolejny problem wynika z tego, że PUFA mają nie tylko wysoką zawartość kwasów OMEGA-3 – te są przecież dobre (bardzo!!!), ale posiadają również kwasy OMEGA-6 – które są mają działanie prozapalne (czyli odwrotne do omega-3), a także wspomagają wzrost niektórych nowotworów.

Największy  problem stanowi jednak stosunek spożywanych kw omega-6 do omega-3.

Stosunek ten zmienił się znacznie w ciągu ostatniego wieku, z około 10:1, do nawet 25:1. Dla porównania, naukowcy twierdzą, że dla naszych prehistorycznych przodków stosunek ten wynosił około 1:1. Co ciekawe nasi przodkowie nie chorowali na takie choroby jak cukrzyca, nadciśnienie, choroby serca. Inna sprawa, że rzadko który dożywal 30.

Jeśli chcesz być zdrowy, najlepiej utrzymywać ten stosunek około 4:1 bądź mniejszy :)

PODSUMOWUJĄC:

Nasycone kwasy tłuszczowe są bardziej stabilne od PUFA, przez co trudniej wchodzą w reakcje chemiczne. Istnieje więc dużo mniejsza szansa, że nabroją w naszych naczyniach.

Jak skorzystać z zdobytej właśnie wiedzy?

1.Kontroluj kalorie całościowo, a nie tylko ograniczając tłuszcze.

2. Smaż najlepiej na oleju kokosowym lub palmowym, ew. maśle lub smalcu. Tanie oleje rzepakowe, słonecznikowe itp wyrzuć.

3. Jaki sens ma świadome ograniczanie lub rezygnowanie ze spożywania masła, śmietany, wieprzowiny, cielęciny, wołowiny, jajek itp.? Żaden! Nie ograniczaj się z ich jedzeniem. Potrawy smażone na maśle nie tylko lepiej smakują niż te na oleju. Są też zdrowsze. Nie czaj się tęż z 0% nabiałem, i wszystkim co ma zmniejszona ilość tłuszczu – najczęściej jest tam po prostu więcej węgli lub choć mają mniej kalorii, to szybciej pozostawią Cię głodnym. Kiedy znów sięgniesz po jedzenie uwierz mi, że zjesz dużo więcej.

Pokochaj tłustego przyjaciela :)
Artykuł napisany na podstawie:
pl.wikipedia.org
http://www.cabdirect.org/abstracts/19711403775.html
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/0091743584900471
www.strengthsensei.com